Podsumowanie pobytu na Krecie w 2017r.

 

Podsumowanie

Odwiedzając Grecję po raz dziesiąty, upiekliśmy dwie pieczenie przy jednym ogniu: Kretę i Santoryn (Thirę). Trzecia wyprawa na Kretę pozwoliła na dokończenie zwiedzania tej wyspy, które rozpoczęliśmy w 2004 i 2011 roku. Tym razem skupiliśmy się na części zachodniej i zgodnie z planami odwiedziliśmy Chanię i Elafonissos. I teraz nie mam już żadnych wątpliwości: Chania to rzeczywiście najładniejsze miasto Krety, ciekawsze niż Rethymnon czy Agios Nikolaos (choć te dwa ostatnie również warto zobaczyć). Jest urokliwa zarówno za dnia (zwłaszcza wyludniona, spokojna w porze sjesty), jak i po zmroku - ukazując wówczas swoje kolorowe, „dzikie” oblicze. Przepiękna wysepka Elafonissos, z jej plażą mieniącą się różowym piaskiem, powinna być obowiązkowym punktem zwiedzania Zachodniej Krety. Najlepiej wcześnie rano, do godziny 9:00 maksymalnie 10:00, kiedy jej niesamowitego piasku nie „pokryją” jeszcze tłumy turystów. Jakże piękne musiało być to miejsce, jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy na wysepkę docierali nieliczni... Zwiedzona poza planem plaża Falassarna - widokowo bardzo ładna, długa i piaszczysta, otoczona górami, z pięknym, krystalicznie czystym morzem - też jest warta uwagi. Ale jeśli rzeczywiście, jak chodzą słuchy, zawsze tam tak bardzo wieje, to do całodziennego plażowania nie jest chyba zbyt dogodna. A szkoda, bo niewiele jest takich piaszczystych plaż na Krecie i w ogóle w Grecji. Największą chyba niespodzianką dla nas były urokliwe klasztory „Kreteńskiej Świętej Góry” - Akrotiri. A zwłaszcza kipiący bogactwem monastyr Agia Triada i nieco zapomniany Katholikou. Zachęcają do zwiedzenia swym pięknem, atrakcyjnym położeniem, a przede wszystkim spokojem. Ale jest to możliwe tylko wynajętym autem - autokary dojadą najwyżej do Agia Triada. Mając wynajęty na dłużej samochód odwiedziliśmy ponownie Rethymnon, jednak niewiele mogę dodać do opisu sprzed 13 lat. Może tylko to, że uroczy minaret mecztu Nerantzes został gruntownie odrestaurowany - przed wylotem obawiałem się czy go zobaczymy, bo zdjęcia w Interencie sprzed kilku lat pokazywały, że jest całkowicie rozebrany i zamiast niego stoi paskudne rusztowanie.

Santoryn to całkowicie osobny rozdział naszej kreteńskiej wyprawy. Wreszcie udało mi się spełnić marzenie i zobaczyć Thirę, choć przez chwilę. Bo trudno nazwać 7-godzinny pobyt na tej wyspie inaczej niż „chwilą” - trzeba tu przyjechać na co najmniej 3 dni, a i przez tydzień będzie co robić. Santoryn jest naprawdę wyspą wyjątkową, jej uroku nie są w stanie oddać żadne przewodniki, opisy i zdjęcia. Trzeba tam po prostu pojechać. Zachęcam też do poczytania o tej wyspie w  Perełkach Grecji.

Hotel Silver Beach okazał się dla nas bardzo dobrym wyborem. Nie zależało nam na luksusach, a jedynie na odpoczynku w spokoju (brak animacji) i z minimum trzema posiłkami. Zakres All Inclusive Light był miłą niespodzianką po tym, co mieliśmy kilka lat wcześniej w hotelu Pappas (o teoretycznie tej samej formule wyżywienia). To mały obiekt (51 pokojów) i już po kilku dniach obsługa rozpoznawała gości. A to, że bardzo dużo było turystów z Polski sprawiało, że byliśmy traktowani na równi z innymi, co nie zawsze jest regułą. Szczególnie sympatyczna okazała się pani zarządzająca restauracją. Jedynie barmani trochę z góry traktowali gości AI. Ale gdy zamówiło się coś płatnego, już było inaczej. Ale co się dziwić - z gości AI napiwków nie ma.... Hotel zasługuje na swoje **** i mogę spokojnie polecić go osobom liczącym na miły, spokojny wypoczynek. Ale raczej bez dzieci - brak animacji i niewielki plac zabaw/boisko - to dla maluchów spory minus.

Lokalizacja hotelu nie jest rewelacyjna - w pobliskim Gerani niewiele można kupić, a tawern też jest jak na lekarstwo. Do Platanias, gdzie jest już co prawda wszystko, czego potrzeba turystom, jest trochę za daleko (z hotelu do centrum ok. 3,5km), żeby iść pieszo, zwłaszcza w upale. Autobusy też nie jeżdżą regularnie, więc pozostaje albo możliwość długiego czekania na przystanku, albo wynajęte auto. Za to bardzo blisko jest do Chanii - pół godziny autobusem czy 20 min. autem sprawia, że Gerani to doskonała baza wypadowa do tego miasta. A przy uwzględnieniu wynajętego auta - również do całej Zachodniej Krety.

To była już nasza trzecia wycieczka z Rainbow Tours. Standard hotelu i to, co tam zastaliśmy, odpowiadało temu, czego spodziewaliśmy się na podstawie oferty biura, a nawet było nieco lepiej. Rezydent - pan Dawid - był bardzo pomocny, zarówno udzielając informacji o ciekawych, wartych zobaczenia miejscach z regionu (dzięki niemu odwiedziliśmy klasztory na Akrotiri i plażę Falassarna), a także przy wyjaśnianiu drobnych spraw z obsługą hotelu (np. dotyczących zamawiania pakietów za posiłki). Początkowo mieliśmy jednak żal do biura Rainbow w związku z ceną wycieczki na Santoryn. Zarówno na stronie r.pl przy ofercie hotelu, jak i w informacjach uzyskanych tuż przed wyjazdem od pracowników biura, podane były nieaktualne ceny tej wycieczki - znacznie niższe, niż musieliśmy zapłacić. Podobno ktoś w Rainbow Tours nie zaktualizował cen ubiegłorocznych. Jednak po złożeniu reklamacji i długim oczekiwaniu otrzymaliśmy zwrot różnicy w cenie.

wstecz

 
STAT4U