Podsumowanie przygotowań i przebiegu Igrzysk Olimpijskich w Atenach 2004 r.

 

Podsumowanie

Grecy obiecywali, że igrzyska w Atenach będą wyjątkowe i na długo pozostaną w pamięci sportowców i kibiców. Słowa dotrzymali, choć nie we wszystkim zasłużyli "na medal". Obserwowałem przygotowania do igrzysk przez kilkanaście miesięcy przed ich rozpoczęciem. Miałem okazję osobistego przyjrzenia się sztafecie ognia olimpijskiego na Krecie. Nie opuściłem też transmisji z Ceremonii Otwarcia Igrzysk i wielu sportowych rozgrywek. Abym rozdział poświęcony igrzyskom mógł uznać za kompletny, pokusiłem się o swoją własną ocenę greckiej imprezy.

Organizacja imprezy

Przygotowanie obiektów sportowych i infrastruktury niezbędnej do obsługi igrzysk i gości zasługuje na najwyższe uznanie. Mimo początkowych, znacznych opóźnień i "odchudzenia" planowanych obiektów olimpijskich dokonania organizatorów są imponujące. Grecy przygotowali 35 obiektów sportowych. Część z nich to zmodernizowane istniejące już obiekty (gruntownie wyremontowane, przebudowane i wyposażone w nowoczesne systemy i instalacje). Chyba do historii igrzysk przejdzie wzniesienie nad Stadionem Olimpijskim gigantycznego dachu, dosłownie w ostatniej chwili - na kilka tygodni przed igrzyskami. Wiele obiektów powstało zupełnie od podstaw. Przygotowane obiekty sportowe, poza nielicznymi wyjątkami, okazały się bardzo ergonomiczne i wygodne - zarówno dla sportowców i osób im towarzyszących, jak i kibiców. Ale obiekty typowo sportowe to nie wszystko. Zbudowana od podstaw Wioska Olimpijska, po zakończeniu igrzysk stała się niezależnym osiedlem mieszkaniowym, dla ponad 10.000 Ateńczyków. Są to lokale socjalne, ale ich standard jest bardzo wysoki. Zmodernizowano sieć transportową stolicy Grecji (i okolic), wybudowano nowe lotnisko, most przez Zatokę Koryncką i wiele innych obiektów, które będą służyć Grekom przez wiele następnych lat. Mimo niewielkich problemów komunikacyjnych w czasie trwania igrzysk, a także innych drobnych "potknięć", całą tę "otoczkę" obiektów sportowych należy ocenić wysoko - na równi z samymi obiektami.

Niestety koszty organizacji igrzysk były także rekordowe - ponad 9 mld € - dwukrotnie więcej niż zakładano. Tylko na zapewnienie bezpieczeństwa i ochronę obiektów i sportowców przed ewentualnymi atakami terrorystycznymi wydano tyle ile kosztowały całe igrzyska Sydney 2000. Były to więc najdroższe igrzyska w historii. Nie możliwe jest więc, aby Grecy zarobili na "olimpiadzie". Wręcz przeciwnie, straty finansowe mogą być znaczne. A przecież należy pamiętać, że Grecja jest najmniejszym państwem (od Finlandii w 1952r.), które organizowało letnie Igrzyska Olimpijskie, a do tego dość biednym - jeszcze niedawno najbiedniejszym w Unii Europejskiej. Pozostaje więc mieć nadzieję, że chociaż część z poniesionych kosztów odbije się na spopularyzowaniu tego kraju i zwiększonym napływie turystów w najbliższych latach. Należy bowiem pamiętać, że Grecja żyje w dużej mierze z turystyki.

Przebieg igrzysk

Jak wszystkie igrzyska organizowane w ostatnich latach, tak i te poprzedziła sztafeta ognia olimpijskiego. Chociaż odległość dzieląca Olimpię i Ateny to zaledwie kilkaset kilometrów, trasa sztafety ognia olimpijskiego miała rekordową długość - obejmowała wszystkie kontynenty symbolizowane przez pięć kół olimpijskich (w Afryce i Ameryce Południowej ogień olimpijski był po raz pierwszy). Ogień wyruszył z Olimpii 25 marca i po pokonaniu 78.000 km (w tym 1500 km w bezpośredniej sztafecie biegaczy) ponownie powrócił do Grecji, odwiedzając tam wszystkie nomosy (województwa). Wszędzie na Świecie gdzie docierał ogień olimpijski witany był niezwykle serdecznie i uroczyście. Liczba uczestników sztafety przekroczyła 11.300 (w tym 3.600 poza granicami Grecji). Swoim rozmachem sztafeta biła na głowę wszystkie poprzednie. Jej koszty też były rekordowe - 20 mln euro - ale to już było wyłącznym problemem sponsorów.

Grecy przygotowali chyba najpiękniejszą Ceremonię Otwarcia Igrzysk w historii. Tuż przed samą ceremonią płyta Stadionu Olimpijskiego została zalana ponad 2 milionami litrów wody (trwało to 6 godzin), tworząc "sztuczne jezioro". 72 tysiące widzów (w tym przywódcy 56 państw), zgromadzonych na trybunach, oraz setki milionów przed telewizorami (Grecy mówią o 4 mld, ale to chyba przesada), obejrzały imponujący spektakl. Przedstawienie ukazało w skrócie drogę Grecji: od jej mitycznych bogów i herosów - aż do czasów współczesnych - walki o wyzwolenie i utworzenie nowożytnego państwa greckiego w XIXw. Symbolem dnia dzisiejszego był schemat DNA, który dopiero niedawno udało się naukowcom odkodować. Kulminacją spektaklu było przedstawienie spadającej komety, która zapaliła kolejno pięć kół olimpijskich. Sztuczne jezioro osuszyło się w ciągu zaledwie kilku minut. Na płytę stadionu wkroczyły w kolejności alfabetycznej (alfabet grecki) 202 reprezentacje narodowe sportowców - głównych bohaterów igrzysk. Tradycyjnie rozpoczęła defiladę Grecja (jako kolebka igrzysk), a zamknęła nietypowo także Grecja (jako gospodarz igrzysk). Po uroczystym ślubowaniu wierności ideom olimpijskim nastąpiło zapalenie znicza olimpijskiego. I tu niestety, na samym progu igrzysk, otarliśmy się o sprawy dopingu. Bowiem zapalenia znicza dokonał wybitny żeglarz - Nikolaos Kaklamanakis. Grecki sprinter, Kenteris, który pierwotnie miał to uczynić, został w ostatniej chwili podmieniony, bo tak długo uciekał przed kontrolami antydopingowymi, że zaczęło to być podejrzane i w końcu został zmuszony do rezygnacji z uczestnictwa w igrzyskach. Trwającą ponad trzy godziny uroczystość zakończył efektowny pokaz sztucznych ogni. I mało kto chyba wtedy myślał o unoszących się bezszelestnie nad stadionem sterowcach, bezskutecznie (na szczęście) szukających najmniejszych śladów zagrożenia terrorystycznego.

Ale same rywalizacje sportowe nie były już tak wyjątkowe, jak sztafeta ognia olimpijskiego czy Ceremonia Otwarcia Igrzysk. Mimo zapewnień przewodniczącego MKOl, Jaques'a Rogge'a, że igrzyska przeżywają najlepsze chwile w swej historii, rzeczywistość jest mniej różowa. Wielkim problemem była kiepska frekwencja na stadionach i halach. Nie pomogły nawet rozpaczliwe interwencje rządu greckiego, który wykupił kilkaset tysięcy biletów na najważniejsze imprezy i bez większych rezultatów próbował rozdać je za darmo wśród mieszkańców Aten. Tych pozostałych na miejscu - bo prawie jedna czwarta z nich wyjechała z miasta, uciekając przed igrzyskami. A przyjezdnych też było znacznie mniej niż się spodziewano - do Aten przyjechało o 20% mniej turystów niż w roku poprzednim. Sprzedano w sumie nieco ponad połowę przygotowanych biletów - to najgorszy wynik od ponad 20 lat. Wkraczającego na Stadion Olimpijski po zasłużone złoto (w chodzie na 50km) Roberta Korzeniowskiego na żywo zobaczyli tylko Irena Szewińska, Aleksander Kwaśniewski i grupka kibiców z Polski - ponad 70 tys. miejsc było pustych. Biletów na finisz chodu nie sprzedawano, ale ten kto miał wejściówkę na konkurencje wieczorne, mógł wejść za darmo. Chętnych nie było. Wyraźnie widać, że spadła liczba oglądających na żywo igrzyska. I nie można tego tłumaczyć upałem. To raczej nadmierny wzrost liczby konkurencji, często mało znanych i niezbyt popularnych, sprawia, że igrzyska stają się coraz mniej ciekawe. Ponieważ na igrzyskach muszą być reprezentowane wszystkie chętne kraje, wielu zawodników reprezentuje poziom wręcz rekreacyjny, a najlepsi z innych krajów często się nie kwalifikują. Toteż poziom rywalizacji w wielu konkurencjach jest niższy niż na mityngach czy mistrzostwach świata. Rzadziej też na olimpijskich arenach bite są rekordy. Igrzyska żyją jeszcze głównie dzięki transmisjom telewizyjnym, a to przede wszystkim za sprawą efektownych, wielogodzinnych ceremonii otwarcia i zamknięcia.

Innym problem, dotyczącym nie tylko Igrzysk Olimpijskich, ale całego ruchu sportowego są coraz częstsze afery dopingowe. Problem ten narastał od dziesięcioleci, jednak w Atenach osiągnął chyba swoje maksimum. XXVIII Igrzyska Olimpijskie z pewnością przejdą do historii jako "olimpiada" walki z dopingiem. W sumie na 3000 testów antydopingowych, 25 okazało się pozytywnych. Tylu też zawodników zostało wykluczonych z igrzysk. Najwięcej było ciężarowców - 11 oraz lekkoatletów - 8. Siedmioro zawodników dodatkowo straciło medale (w tym pięciu złote), zaledwie kilka dni po ich zdobyciu. Dla Greków najbardziej dotkliwa była afera, która wybuchła 12 sierpnia wieczorem, w przeddzień uroczystości otwarcia. Na kontrolę antydopingową wyznaczoną w Wiosce Olimpijskiej o godzinie 19.30 nie stawiła się największa gwiazda greckiej reprezentacji, mistrz olimpijski z Sydney w biegu na 200 m Kostas Kenteris i srebrna medalistka z Sydney w biegu na 100 m Ekaterina Thanou. W cztery godziny później poinformowano, że dwójka greckich sportowców miała wypadek motocyklowy i przebywa w szpitalu. Cztery dni później Kenteris i Thanou zostali wykluczeni z greckiej reprezentacji. Kenteris stracił nie tylko szansę na medal, ale też zaszczyt zapalenia znicza olimpijskiego podczas Ceremonii Otwarcia Igrzysk. Wszystkie te wydarzenia kładą głęboki cień na szlachetne idee współzawodnictwa sportowego, leżące u podstaw ruchu olimpijskiego.

Grecy włożyli niezwykle dużo pieniędzy i wysiłku sporej części społeczeństwa w zorganizowanie Igrzysk Olimpijskich wybitnych. I pod względem organizacyjnym nie wiele można mieć do zarzucenia. Jednak obawiam się, że Igrzyska Olimpijskie Ateny 2004, przejdą do historii jako impreza niezwykle medialna, ale niezbyt ciekawa jeśli chodzi o same zmagania sportowców. A dodatkowo napiętnowana aferami dopingowymi. Ale to już nie jest wina organizatorów igrzysk, tylko działaczy MKOl i samych sportowców.

wstecz

 
STAT4U