Bitwa o Kretę 1941

Operacja „Merkury”

20 maja - 1 czerwca 1941r.

Kiedy zwiedzałem Muzeum Żeglugi w Chanii, zaskoczyło mnie, jak wiele miejsca poświęcono morskiej Bitwie o Kretę. Szczerze mówiąc, wcześniej prawie nic o niej nie wiedziałem. Po powrocie do Polski zacząłem poszukiwać informacji i okazało się, że część morska to tylko fragment większej operacji, której celem było opanowanie przez wojska hitlerowskie Krety. Najbardziej spektakularną jej częścią była Operacja „Merkury” (niem. Unternehmen Merkur) - największa operacja powietrznodesantowa wojsk niemieckich podczas II Wojny Światowej. Warto więc zaglądać do lokalnych muzeów, nie tylko archeologicznych - można w nich znaleźć informacje, które umkną uwadze przy lekturze przewodników.

Tło wydarzeń

Na początku kwietnia 1941 roku Niemcy i Włochy rozpoczęły inwazję na Bałkanach, skierowaną przeciwko Jugosławii i Grecji. Użyto do tego celu oddziałów pancernych wspomaganych przez silne lotnictwo - Luftwaffe. Jugosławia bardzo szybko uległa siłom Państw Osi, natomiast Grecy, wspierani przez Brytyjczyków, opierali się nieco mocniej. Ale i tak w ciągu zaledwie kilku tygodni, 22 kwietnia, najeźdźcy opanowali większą część Grecji kontynentalnej. Rząd grecki i resztki wojska wycofały się na Kretę. Hitler obawiając się, że z wyspy mogą startować brytyjskie bombowce skierowane na ważne dla Niemców rumuńskie pola naftowe, postanowił zająć tę wyspę. Początkowo planowano użycia w tym celu desantu morskiego, ale marynarka brytyjska była w rejonie Krety na tyle silna, że szanse powodzenia były niewielkie. 25 kwietnia Hitler wydał dyrektywę, która przygotowywała inwazję przy użyciu sił powietrznodesantowych - operację o kryptonimie „Merkury”. Na Kretę mieli zostać zrzuceni spadochroniarze oraz piechota lądująca na szybowcach. Desant z powietrza miały wspierać oddziały strzelców górskich wysadzone na plażach, lub w zdobytych wcześniej portach.

Siły państw Osi

Całością sił powietrznych dowodził gen. Kurt Student, który wymyślił całą operację i przekonał do niej führera. Do dyspozycji miał ok. 23 tys. żołnierzy, z których blisko połowa pochodziła z jego elitarnego korpusu spadochronowego tzw. „Zielonych Diabłów”. Niemcy zdecydowały się na użycie 550 samolotów transportowych Junkers Ju-52, które miały przewieźć 3 pułki spadochroniarzy (10.100), oraz 80 szybowców DFS 230 (2 pilotów i 8 żołnierzy desantu), przenoszących pułk szturmowców piechoty (750). W przeciwieństwie do sił spadochronowych innych krajów, których żołnierze skakali z uzbrojeniem przypiętym do ciała, niemieckie procedury przewidywały, iż broń osobista zrzucona zostanie w oddzielnych pojemnikach. Okazało się to poważnym błędem. W górskim terenie Krety, odnalezienie pojemników z bronią nie było łatwe. Często spadochroniarze w krytycznych chwilach po wylądowaniu pozostawali jedynie z bronią przyboczną, nożami i granatami. Lądujący szybowcami żołnierze mieli przy sobie broń i od razu mogli przystąpić do walki.

Wsparciem powietrznym desantu był 8. Korpus Lotniczy: 450 bombowców (w tym 150 nurkujących), 180 myśliwców oraz 10 samolotów rozpoznawczych. Dodatkowym wsparciem miały być dwa pułki strzelców i pułk artylerii, wchodzące w skład 5. Dywizji Górskiej, która miała zostać desantowana z morza (ok. 7.000).

Siły aliantów na Krecie

W Zatoce Suda koło Chanii, zaraz po rozpoczęciu inwazji niemieckiej na Grecję, Brytyjczycy utworzyli swoją bazę morską. Zobowiązali się do obrony całej wyspy, więc Grecy pół roku przed inwazją na Kretę, przerzucili niemal wszystkie swoje oddziały na stały ląd, głównie do obrony Salonik. Trafiła tam też bitna kreteńska 5. Dywizja Piechoty, co mogło być jednym z powodów zwycięstwa Niemców - obcokrajowcy nie bili się tak o tę wyspę, jak robiliby to Kreteńczycy. (Grecy mieli potem o to żal do Brytyjczyków.) Kiedy walki na lądzie wokół Aten i Pireusu dobiegały końca, resztki wojsk alianckich (ok. 50 tys. żołnierzy, w tym ranni) ewakuowały się statkami na Kretę. Jednak zabrakło na nich miejsca dla Kreteńczyków z 5. Dywizji Piechoty, którzy chcieli wracać, by bronić swojej ziemi.

Trzon sił aliantów na Krecie - Creforce - stanowili Brytyjczycy (15 tys.), wspierani przez Nowozelandczyków (7,7 tys.) i Australijczyków (6,5 tys.). Oprócz nich wyspy broniły nieliczne regularne oddziały kreteńskie z 5. Dywizji Piechoty (ok. 10 tys.) i ochotnicy. Całymi tymi siłami - ponad 41 tys. - dowodził nowozelandzki generał Bernard Freyberg. Mieli oni do dyspozycji kilkanaście wysłużonych czołgów, niewielką liczbę dział polowych i przeciwlotniczych. Nie mogli liczyć na wsparcie z powietrza, gdyż 19 maja ostatnie pięć brytyjskich myśliwców zostało ewakuowanych do Egiptu. Oprócz regularnych wojsk, o swoją ziemię walczyli mieszkańcy kreteńskich wiosek - nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. Istniały też plany wzmocnienia obrony Grecji, a później zapewne i Krety, stacjonującymi w Afryce Północnej „góralami” z Polskiej Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich i Australijczykami. Czy zmieniłoby to losy Krety - raczej wątpliwe, ale „pogdybać” można...

Desant - Operacja „Merkury”

Obrońcy wyspy mieli informacje o planowanym desancie - z przechwyconych i rozszyfrowanych przy użyciu Enigmy depesz. A także dzięki zestrzeleniu samolotu rozpoznawczego Luftwaffe i przesłuchaniu pilota. Ale wiele to nie pomogło. Lądowanie na Krecie poprzedzono nalotami bombowymi, które miały zdezorientować obrońców oraz osłabić spodziewane kontrakcje.

Desant rozpoczął się o świcie 20 maja jednocześnie w kilku punktach: Heraklion, Rethymnon, Chania, Maleme, Kissamos, co niepotrzebnie rozproszyło siły. I choć walki trwały do 1 czerwca, o ich rezultacie zdecydowało tak naprawdę pierwsze kilkadziesiąt godzin ataku na lotnisko w okolicach Maleme. Pobliskiego Wzgórza „107”, kluczowego dla obrony lotniska, broniły oddziały Nowozelandczyków. Pierwszego dnia zginęło ponad 800 spadochroniarzy i wydawało się, że atak został odparty. Wieczorem i w nocy z 20 na 21 maja 1941 r. przeciwko niemieckiemu desantowi wystąpiło także pospolite ruszenie kreteńskich cywilów, czego Niemcy nie brali pod uwagę w swych planach. Mieszkańcy wyspy rozgoryczeni silnymi bombardowaniami wyspy oraz niemiecką agresją, uzbrojeni zarówno we własną broń myśliwską oraz przestarzałą broń z okresów walk z Turkami na przełomie XIX i XX w., jak i nowoczesną broń zdobytą w znalezionych niemieckich zasobnikach lub zabraną zabitym i rannych spadochroniarzom, a nawet w narzędzia rolnicze (widły), zabijali zagubionych niemieckich spadochroniarzy lub wskazywali ich pozycje alianckim żołnierzom i przecinali kable łączności.

Wzgórze „107” nie zostało zdobyte, niestety tak się nieszczęśliwie zdarzyło, że zostało opuszczone przez obrońców - na skutek błędów w dowodzeniu i komunikacji - co otworzyło Niemcom drogę do lotniska, a potem do reszty Krety. Od lat '70 XXw. na zboczu tego wzgórza znajduje się wielki, dobrze utrzymany cmentarz żołnierzy niemieckich - w 4465 mogiłach leżą wszyscy, którzy zginęli na Krecie podczas całej II Wojny Światowej (wcześniej leżeli w dziesiątkach różnych miejsc). Rankiem 21 maja lotnisko zostało opanowane, wylądował na nim pierwszy transportowy Junkers z amunicją, który zabrał część rannych spadochroniarzy. Prawie całe pozostające w rezerwie siły lotnicze zostały skierowane na utrzymanie lotniska. Niemcy mogli utworzyć most powietrzny pomiędzy kontynentem a Kretą, zaopatrujący zrzucony w innych punktach desant w ciężkie uzbrojenie i amunicję.

Działania na morzu

Równocześnie z desantem z powietrza rozpoczął się desant morski. Żołnierze niemieckiej 5. Dywizji Górskiej, włoski batalion piechoty oraz czołgi z 5. Dywizji Pancernej transportowani byli dziesiątkami małych statków zarekwirowanych w Grecji i Jugosławii. Uformowano dwa konwoje. Pierwszy, eskortowany przez włoski torpedowiec „Lupo”, wyruszył z Milos w nocy z 21 na 22 maja i tej samej nocy został przechwycony przez zespół kontradm. Glenniego w składzie: krążowniki HMS „Ajax”, HMS „Dido”, HMS „Orion” oraz cztery niszczyciele. Przytłaczająca przewaga aliantów doprowadziła do zniszczenia konwoju (zatopiono 3 statki i 13 jachtów i barek) pomimo dzielnej obrony podjętej przez okręt włoski. Zginęło ok. 400 żołnierzy niemieckich.

Drugi konwój zmierzający ku Krecie 22 maja otrzymał rozkaz odwrotu, podczas którego został przechwycony przez zespół kontradm. Kinga w składzie: krążowniki HMS „Naiad”, HMS „Carlisle”, HMAS „Perth” i osłona niszczycieli. Zanim alianckie okręty zdołały dogonić eskortujący konwój włoski torpedowiec „Sagittario”, nastąpił nalot Luftwaffe, który umożliwił niemieckiej flocie odwrót. Zatopiono jeden statek z konwoju. Ostatecznie na Kretę przedarł się jedynie statek wiozący 113 żołnierzy bez ciężkiego wyposażenia, a Niemcy zrezygnowali z dalszych prób dostarczania posiłków drogą morską.

Niemieckie lotnictwo po zmuszeniu do odwrotu zespołu kontradm. Kinga kontynuowało naloty 22 maja 1941 r., kilkakrotnie atakując wycofujące się do Egiptu alianckie okręty. W  wyniku ataków powietrznych zatonęły nowoczesne krążowniki HMS „Greyhound” i HMS „Gloucester” oraz niszczyciel, uszkodzony został pancernik HMS „Warspite”, a 23 maja 1941 r. Luftwaffe zatopiła na południe od Krety dwa brytyjskie niszczyciele i pięć ścigaczy torpedowych. Zniszczono ponadto wszystkie samoloty z lotniskowca HMS „Formidable”. Zginęło ponad 1100 alianckich marynarzy, jednak niemiecki i włoski desant morski (7.000 tys. żołnierzy) został powstrzymany.

Rezultat batalii

27 maja Niemcy opanowali Chanię. Dowódca Creforce wystosował do Brytyjskiego Dowództwa na Bliskim Wschodzie prośbę o zgodę na ewakuację alianckich wojsk z Krety. Rząd w Londynie początkowo odmówił zatwierdzenia tej decyzji i rozkazał przysłanie na Kretę posiłków. Ostatecznie jednak, wieczorem przyszedł rozkaz ewakuacji Krety, a następnego dnia we wschodniej części wyspy wylądowały wojska włoskie - bitwa o wyspę została przegrana. Podjęto decyzję o ewakuacji najkrótszą drogą - przez Góry Białe - na południowe wybrzeże Krety (m.in. przez Wąwóz Samaria). Większość uciekającego wojska (prawie 20 tys.) ewakuowano do Egiptu przez port Chora Sfakion pomiędzy 28 maja a 1 czerwca. Tę datę uznaje się za końcową operacji „Merkury”. Okręty ewakuacyjne były non-stop atakowane przez niemieckie samoloty.

Niemcy nie spodziewali się tak silnego oporu i realizowali desant w świetle dnia, przypłacając to wielkimi stratami. Z 10 tys. spadochroniarzy zginęło 2 tys., a drugie tyle zostało rannych - blisko połowa „Zielonych Diabłów”. Niemieckie siły straciły w sumie ok. 4500 żołnierzy (zabitych lub zaginionych), a 3500 zostało rannych. Luftwaffe straciło 250 samolotów, w tym wiele kosztownych - transportowych. Kreta została zdobyta, ale dla niemieckich sił powietrznodesantowych była to masakra. Pyrrusowe zwycięstwo sprawiło, że Hitler zrezygnował z kolejnych, planowanych już wstępnie, podobnych desantów na Cypr i Maltę czy Kanał Sueski. A co gorsza, zajęcie wyspy nie przyniosło państwom Osi także spodziewanych korzyści operacyjnych: słaba infrastruktura lotnicza i portowa oraz brak okrętów i odpowiedniej liczby samolotów nie pozwoliły wykorzystać Krety jako bazy dla operacji zaczepnych przeciwko Brytyjczykom ani przeciwdziałać alianckim bombardowaniom rumuńskich pól naftowych.

W trakcie kampanii Creforce utraciła 1700 żołnierzy, 2500 zostało rannych, a ponad 15 tysięcy dostało się do niewoli. Royal Navy utraciła 3 krążowniki i 6 niszczycieli, a ponadto lotniskowiec, 2 pancerniki, 6 krążowników i 7 niszczycieli zostało uszkodzonych; zginęło ok. 2000 marynarzy. Alianci stracili też 47 samolotów. Straty te na kilka miesięcy zachwiały panowaniem Brytyjczyków nad wschodnim Morzem Śródziemnym.

Niemieckie represje wobec ludności cywilnej

Już od pierwszych godzin bitwy cywilna ludność Krety spontanicznie i masowo przyłączała się do walki po stronie regularnych wojsk alianckich. Uzbrojeni w stare karabiny, widły, topory, a nawet noże, Kreteńczycy chwytali i zabijali pojedynczych niemieckich spadochroniarzy, a w miasteczku Kastelli-Kissamos zdołali nawet bez pomocy regularnego wojska rozgromić niemiecką kompanię. Pod wpływem pogłosek o okrucieństwie Kreteńczyków, w Kastelli, jeszcze pod koniec bitwy rozstrzelano 200 cywili. Represje na szeroką skalę zaczęły się jednak dopiero na początku czerwca, gdy bitwa o Kretę dobiegała już końca. Symbolem niemieckich okrucieństw popełnionych na wyspie stał się los wiosek KandanosKondomari. Pod koniec maja, w pobliżu wsi Kandanos na południu Krety, niemiecki patrol wpadł w zasadzkę urządzoną przez kreteńskich partyzantów. Zginęło wówczas czternastu strzelców górskich. Gdy walki na Krecie zaczęły zamierać, Niemcy w odwecie wymordowali wszystkich 180 mieszkańców wioski i spalili ich domy. Natomiast w Kondomari, po odkryciu ciał dwóch spadochroniarzy, zabito z broni maszynowej 20 mężczyzn. Do momentu wyzwolenia wyspy w maju 1945 roku z niemieckich rąk zginęło blisko 3,5 tys. cywilnych mieszkańców Krety. Był to jeden z najciężej doświadczonych przez niemiecką okupację regionów Grecji. Żeby nie prowokować Niemców do kolejnych egzekucji, partyzanci porzucali zabitych w górskich wąwozach czy jaskiniach, jak najdalej od wiosek. Ich szczątki odnajdywano często dopiero kilkadziesiąt lat później i przenoszono na cmentarz w Maleme.


 
STAT4U