Zobacz też:
Kordoba (hiszp. Córdoba) była stolicą emiratu w VIII i IX wieku, ale przede wszystkim potężnego kalifatu w X i na początku XI wieku, stając się jednym z najważniejszych ośrodków kulturalnych średniowiecznej Europy. Liczące pomiędzy 250.000 a 500.000 mieszkańców miasto posiadało system sztucznego nawadniania terenu, na jego ulicach rosły niespotykane dotychczas na starym kontynencie rośliny takie jak palmy, drzewka pomarańczowe czy granaty. To tutaj działał uniwersytet (wówczas największy na świecie), najświetniejsze biblioteki (ponad 70) i ośrodki naukowe, w których muzułmańscy i żydowscy uczeni rozwijali medycynę, matematykę i astronomię. Biblioteka Al-Hakama II, liczyła podobno 400 tysięcy tomów - w czasach, gdy największe biblioteki chrześcijańskie miały ich zaledwie kilkaset. Działały szkoły „publiczne”, do których ubożsi mieszkańcy mogli posyłać swoje dzieci. Miasto posiadało 300 łaźni publicznych, murowane domy, które dzięki systemowi kanalizacji były zaopatrzone w bieżącą wodę. Podczas gdy mieszkańcy ówczesnego Londynu czy Paryża mieszkali w drewnianych domach, dziesiątkowani przez głód i choroby, Kordoba tętniła życiem jako nowoczesna metropolia.
Symbolem Kordoby jest Wielki Meczet (La Mezquita), budowany od VIII wieku i wielokrotnie przebudowywany. Do dziś świątynia zachwyca lasem kolumn (ponad 800!) wykonanych z jaspisu, granitu i marmuru, połączonych misternymi podwójnymi łukami: nad samymi kolumnami podkowiaste i ponad nimi półkoliste. Najwspanialsze walory Wielkiego Meczetu reprezentuje część dobudowana za czasów panowania kalifa Al-Hakama II (961-976). Z tamtego okresu pochodzi między innymi ośmiokątny mihrab (nisza wskazująca modlącym się muzułmanom kierunek Mekki) z kopułą w kształcie muszli, którego wejście zdobią przepiękne mozaiki w stylu bizantyjskim, które zostały wykonane przez rzemieślników sprowadzonych z Konstantynopola z barwionych szkieł i złota (tworzą one charakterystyczny łuk podkowiasty z klinowych segmentów oraz jego obramowanie). Posiada on ponoć niesamowitą akustykę - słowa wypowiadane wewnątrz tego małego pomieszczenia są słyszane w odległych zakątkach całej świątyni. Również za panowania Al-Hakama II powstała największa część najpiękniejszych dekoracji meczetu.
W czasie rekonkwisty meczet został przekształcony w katedrę, a jego minaret - w dzwonnicę. Stąd też inne określenia budowli, z którymi można się spotkać: La Mezquita-Catedral de Cordoba czy Catedral de Cordoba. Chrześcijańska świątynia powstała w centralnej części wielkiej hali meczetu i wybija się wysoko ponad jego dachy - wygląda to niesamowicie z góry, z tarasów dawnego minaretu (zobacz: zdjęcie). Choć to cesarz Karol V wydał zgodę na tę kontrowersyjną przebudowę, przez co zniszczeniu uległa duża część pierwotnej muzułmańskiej budowli, po zobaczeniu gotowego efektu gorzko tego pożałował. Wypowiedział wówczas znamienne słowa: zniszczyliście coś, co było jedyne w swoim rodzaju i postawiliście coś, co można zobaczyć wszędzie. Ale mimo tego wnętrze Mezquity zapiera dech w piersiach - zarówno las cieniutkich kolumn muzułmańskich i pasiastych łuków, wznoszące się po środku potężne ściany i łuki katedry, jak i samo uderzające przejście pomiędzy niską częścią dawnego meczetu a strzelistą nawą kościoła. Katedrę budowano przez blisko sto lat (od 1523 do 1607 roku), co sprawiło, że płynnie przechodzą tam w siebie trzy wielkie epoki: gotyk (sklepienia nawy), renesans (łuki i kopuła transeptu) i barok (ołtarz i chór). W głębi dawnego meczetu uwagę przyciąga także niedostępna dla zwiedzających, zamknięta za wysokim murem Kaplica Królewska (Capilla Real). Przylega ona do dawnej Capilla de Villaviciosa, czyli miejsca, gdzie tuż po rekonkwiście urządzono pierwszą chrześcijańską katedrę. Sama Kaplica Królewska powstała w XIV wieku w bogatym stylu mudejar jako miejsce pochówku królów, a jej monumentalne, przeplatające się łuki wielolistne można podziwiać wyłącznie z dołu, patrząc w stronę misternie zdobionego sufitu. Niesamowite są też barokowe organy w katedrze - to dwa połączone ze sobą instrumenty, znajdujące się naprzeciwko siebie na bocznych ścianach chóru. Wybitni wirtuozi miewają okazję grać na nich zdalnie, z klawiatury umieszczonej w innym, nawet bardzo odległym kraju, połączonej z La Mezquita dedykowanym szybkim łączem światłowodowym. Do kompleksu La Mezquita należy także zewnętrzny, przestronny (6500 m²) dziedziniec zwany Patio de los Naranjos (Dziedziniec Pomarańczy). Choć drzewa pomarańczowe w obecnym, regularnym układzie rosną tu od końca XVIII wieku, to sam dziedziniec służył wiernym już od VIII wieku do rytualnego obmycia przed modlitwą. Obecnie turyści szukają w nim cienia przed andaluzyjskim słońcem.
Sama katedra w Kordobie nie jest szczególnie wielka - i pod względem wysokości, i zajmowanej powierzchni. Jeśli jednak uwzględni się powierzchnię wielkiej hali meczetu, pośrodku której „wyrasta”, a także dziedziniec, to cały kompleks, mający 2,34 ha (powierzchnia większa od 3 boisk piłkarskich), jest ogromny! I to nie katolicka świątynia jest magnesem, który przyciąga do Kordoby turystów, ale właśnie te pozostałości meczetu. La Mezquita jest też jedyną budowlą, którą zwiedzaliśmy w Andaluzji, w przypadku której wcześniej przeczytane informacje w przewodniku i relacjach internetowych oraz zdjęcia jej fragmentów, nie pozwalają na pełne wyobrażnie sobie - czym dokładnie jest. Nawet blisko godzinne zwiedzanie wnętrza nie dało jeszcze pełnego obrazu, choć wiele już wyjaśniło. Dopiero wejście po schodkach na wieżę (całkowita wysokośc 54 metry! górny taras widokowy - 45 m), która kiedyś była minaretem, a obecnie pełni funkcję dzwonnicy i wieży widokowej, dało nam blisko 100% pełnego obrazu meczetu i katedry. I pokazało lepiej trudność, przed jaką stanęli budowniczowie - żeby w tamtych czasach postawić katedrę wewnątrz innej budowli, w dodatku nie psując jej bardziej niż to było konieczne. Zdecydowanie polecam skorzystanie z możliwości zobaczenia La Mezquita z górnego tarasu wieży, albo jeszcze lepiej: z wyższej wysokości, co pokazuje inne ZDJĘCIE. Zobacz też: PLAN La Mezquita
Z Mezquity blisko jest do Barrio de la Juderia de Cordoba - dzielnicy żydowskiej funkcjonującej tu od X do XV wieku. Przy jednej z urokliwych, wąziutkich uliczek znajduje się niepozorne wejście do synagogi - jednej z trzech najstarszych, zachowanych w Hiszpanii. Do zobaczenia są w niej właściwie same mury, ozdobione wewnątrz stiukami w stylu mudejar, poniżej których kiedyś ściany pokryte były płytkami azulejos i marmurem. Co ciekawe, te misterne rzeźbienia w gipsie z motywami roślinnymi, przeplatają się z hebrajskimi napisami (głównie psalmami), co jest absolutnym unikatem! Bożnica nie ma wyposażenia - poza symbolicznie ustawioną niewielką menorą. Po rekonkwiście początkowo obiekt zamieniono na szpital dla chorych na trąd, potem chrześcijańską kaplicę, a w XIX wieku - szkołę. Kiedyś podziemnym przejściem można było przejść do sąsiedniego budynku, w którym obecnie znajduje się Casa de Sefarad - muzeum skupiające się przede wszystkim na historii, kulturze i tradycji Żydów sefardyjskich (czyli tych z Półwyspu Iberyjskiego) oraz tradycji współistnienia trzech kultur: chrześcijańskiej, islamu i judaizmu. (Słowo Sefarad to w języku hebrajskim historyczna nazwa Półwyspu Iberyjskiego.)
Leżący bliżej brzegu rzeki Gwadalkiwir Zamek Królów Katolickich (Alcázar de los Reyes Cristianos) zawsze stanowił ważne miejsce na mapie Kordoby. (W Hiszpanii i krajach Maghrebu mianem Alcázar określa się warowny pałac królewski.) Kiedyś rezydowali w nim rzymscy gubernatorzy, potem władcy kalifatu Kordoby, a od 1328 r. królowie hiszpańscy. Przez 8 lat mieszkali tu Izabela I Kastylijska i Ferdynand II Aragoński, planując odbicie Grenady z rąk Maurów i definitywne zakończenie muzułmańskiego panowania na półwyspie. To właśnie w tym zamku wydarzyło się jedno z najważniejszych spotkań w historii świata. Izabela i Ferdynand przyjęli na audiencji Krzysztofa Kolumba - to tutaj po raz pierwszy przedstawił im swój plan wyprawy do Indii (która skończyła się odkryciem Ameryki). Kiedy Królowie Katoliccy przenieśli się do Grenady, pałac trafił w ręce inkwizycji, a w kolejnych wiekach używany był jako więzienie. Obecnie służy zwiedzającym, a także jako miejsce organizacji prywatnych imprez (ślubów, koncertów itp.). Niestety, podczas naszego pobytu w Kordobie, tego miejsca nie udało się zwiedzić.
Zupełnie innym zabytkiem jest monumentalny rzymski most na rzece Gwadalkiwir Puente Romano, najlepiej prezentujący się w ciepłym świetle zachodzącego słońca. Z mostu, a zwłaszcza jego południowego krańca, roztacza się wspaniały widok na miasto - szczególnie dobrze prezentuje się stąd La Mezquita. Zbudowany jest z 16 łuków i ma długość 240 m oraz szerokość 6,5 metra. Został odbudowany w VIII–X wieku na fundamentach poprzedniego mostu, z czasów Oktawiana Augusta (I w. p.n.e. / I w. n.e. - stąd nieco naciągane określenie: „rzymski”). Przez wiele wieków most ten stanowił jedyną w Andaluzji trwałą przeprawę przez Gwadalkiwir. Na jego krańcach stoją: wieża obronna Torre de la Calahorra (we wnętrzach: muzeum Al-Andalus) i renesansowa Brama Mostowa (Puerta del Puente).
Spacerując po kordobańskiej starówce, można odnieść wrażenie, jakby czas stanął tu w miejscu - nic dziwnego, że w całości została wpisana na listę kulturalnego dziedzictwa UNESCO.
O niekwestionowanej potędze ówczesnych władców świadczą też rozległe ruiny podmiejskiego kompleksu pałacowego Medina Azahara, leżącego 8 km od miasta. To był nie tylko pałac, ale całe luksusowe miasteczko (kompleks powstał z polecenia pierwszego kalifa Kordoby z dynastii Umajjadów - Abd ar-Rahman III).