Stolica wyspy Rodos została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako jedno z niewielu kompletnych miast średniowiecznych. Do II w. p.n.e. wejścia do Portu Mandraki strzegł wysoki na 32 m Kolos Rodyjski (ok. 281 p.n.e.) – jeden z siedmiu cudów świata. Po posągu boga słońca - Heliosa - nie ma już śladu, ale jest wiele innych miejsc wartych zobaczenia.

 
 
 

Stolica - miasto Rodos

Dojazd z hotelu

Z hotelu do centrum stolicy wyspy - miasta Rodos jest 55 km. Można tam dotrzeć autobusem KTEL, którego przystanek znajduje się przy recepcji. W sezonie kursuje mniej więcej co godzinę, koszt biletu to 7,10€ - wydawać by się mogło, że to najlepszy sposób na dojazd. Niestety NIE! Autobus ten nie jedzie prosto główną drogą, tylko zbacza do różnych miejscowości po drodze. W rezultacie trasa przejazdu wydłuża się do trochę powyżej 65 km. Ale to nie wszystko - ponad 60 przystanków po drodze sprawia, że czas podróży w jedną stronę wynosi więcej niż 2 godziny - to bardzo długo.

My zdecydowaliśmy się na przejazd wynajętym autem. Wyjeżdżamy z hotelu na północ, główną drogą, w kierunku Lardos. Około 10 km za Lardos jest skrzyżowanie (rondo) z drogą prowadzącą z Lindos (z prawej). Od tego miejsca droga otrzymuje nr 95 (EO95 - Eparchos Odos 95, czyli droga krajowa 95) i jest główną drogą na całej wyspie. Na większej części trasy, obowiązują ograniczenia do 80 km/h, ale prawie wszyscy jadą tu 90-100. Około 30 kilometrów od hotelu, w miejscowości Kolymbia, droga poszerza się - dostaje drugi pas ruchu i pas rozdzielający jezdnie. Ruch gęstnieje, co jakiś czas napotykamy skrzyżowania ze światłami - tu jedzie się trochę wolniej, ale nadal bardzo płynnie. Od Faliraki - najważniejszej miejscowości turystycznej (jest tu park wodny, podobno największy w całej Grecji) - ruch jeszcze bardziej gęstnieje. Po około 50 kilometrach docieramy na obrzeża stolicy, a po chwili droga zwęża się do jednego pasa i biegnie wśród drzew, by kawałek dalej zmienić się w jednokierunkową. Zaraz dojedziemy do centrum i stojąc w korku musimy szybko podjąć decyzję, czy chcemy dotrzeć jak najbliżej Starego Miasta i portu Mandraki, gdzie parkowanie jest płatne, czy spróbujemy zaparkować trochę wcześniej, tam gdzie zatrzymują się miejscowi, ale za darmo. W centrum za darmo parkować można tylko w nielicznych miejscach oznaczonych białymi pasami (liniami). Żółte pasy oznaczają zakaz parkowania (Grecy różnie do tego podchodzą), a niebieskie informują o tym, że parkowanie jest płatne. Parkometry działają od poniedziałku do piątku w godzinach od 10:00 do 14:30 oraz od 17:00 do 21:00, a w soboty od 9:00 do 14:30 - starsze są na monety, nowsze na karty. Dodatkowym utrudnieniem dla kierowców są liczne ulice jednokierunkowe.

Decydujemy się parkować za darmo. Przecinamy ulicę Venetokleon, w którą powinniśmy skręcić, ale za późno się orientujemy - tablic z nazwami ulic właściwie nie ma. Kawałek dalej, na końcu drogi jednokierunkowej, przed katedrą Św. Franciszka (katolicka), z prostokątną szarą wieżą, skręcamy w prawo (ulica Dimokratias), a po chwili znów w prawo i docieramy z powrotem do Venetokleon. Przejeżdżamy nią na wschód spory kawałek, aż za stadionem miejskim znajdujemy wreszcie wolne miejsce wzdłuż chodnika, na dodatek w cieniu drzew. Mamy szczęście - stąd do Starego Miasta jest niecały kilometr.

Stare Miasto

Stare Miasto w Rodos, nazywane czasem Miastem Średniowiecznym, jest unikatowe na skalę europejską, a może nawet światową. Wewnątrz potężnych, średniowiecznych murów o długości 4 km, w naprawdę dobrym stanie zachowały się budynki, które w ciągu dwóch wieków (XIV-XV w.) wybudowali tu rycerze joannici. Rządzący wyspą przez kolejne cztery stulecia Turcy Osmańscy, część tej średniowiecznej zabudowy zniszczyli, stawiając meczety, łaźnie i inne typowe dla ich kultury obiekty. One również mają swój niepowtarzalny klimat. Jednak większość spuścizny joannitów zachowała się, choć w różnym stanie. Dziś Stare Miasto nie jest jednak tylko zabytkiem - ono nadal żyje. Mieszkają tu i pracują Rodyjczycy – niektórzy w nowych domach, powstałych na wzór średniowiecznych, ale zdecydowana większość w mniej lub bardziej odrestaurowanych starych. Spacer pośród kamienic, liczących sobie ponad 600 lat, robi naprawdę wielkie wrażenie. Wąziutkie uliczki mają podobny klimat do tych w Jerozolimie, choć oczywiście są o wiele młodsze. W 1988 roku cała starówka Rodos została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Najpopularniejsze ulice i place (np. okolice placu Hipokratesa i Żydowskich Męczenników, czy ulica Sokratesa) są zwykle najbardziej oblegane przez turystów, zwłaszcza w pełni sezonu. Ale wystarczy przejść kilkanaście, lub kilkadziesiąt metrów dalej, by znaleźć ciche i urokliwe zakątki – nawet w środku lata. Miasto dzieli się nieformalnie na 3 dzielnice: rycerską, tureckążydowską, a każda z nich ma odrobinę inny klimat. Najcenniejszym zabytkiem Starego Miasta jest jednak Ulica Rycerska (Ippoton) oraz leżące na jej krańcach dwie wielkie budowle – Zamek Wielkich Mistrzów oraz Szpital Joannitów (obecnie Muzeum Archeologiczne).

Warto zacząć zwiedzanie miasta właśnie od Szpitala Joannitów znajdującego się przy placu Muzealnym, blisko Bramy WolnościBramy Arsenału, w północno-wschodnim narożniku starówki. Gmach wybudowano w latach 1440-1485, by służył jako schronienie dla pielgrzymów do Ziemi Świętej. Funkcje szpitala pełnił jednak tylko przez niecałe 40 lat - zaraz po wkroczeniu Turków przekształcono go w koszary. Główną ozdobą dziedzińca jest hellenistyczna rzeźba lwa trzymającego głowę byka. W wielu miejscach budowli (także w innych w mieście) napotkać można zgromadzone kule - pochodzące z IV w. p.n.e kamienne, od katapult (nawet 250kg!), oraz mniejsze, żelazne - z okresu najazdu Turków w XVI w. Najciekawszym miejscem obiektu jest jednak znajdująca się na pierwszym piętrze (wspaniałe schody z dziedzińca) Wielka Sala Szpitalna (51 metrów długości, 12 szerokości i 7,5 wysokości). Pod ścianami ustawiono płyty nagrobne zakonników i marmurowy sarkofag Wielkiego Mistrza (wieko to gipsowa kopia, oryginał znajduje się we Francji). W sąsiednich salach (m. in. dawnej kuchni i jadalni) wystawiono obecnie rzeźby i płaskorzeźby. Jednym z najważniejszych eksponatów jest dwumetrowej wysokości stella z Kamiros, pochodząca z V w. p.n.e. Rzeźba ma cechy dzieł Fidiasza, zapewne została wykonana przez jednego z jego uczniów. Bilet do muzeum kosztuje 6€, ale karnet za 10€ pozwala dodatkowo na wstęp do Pałacu Wielkich Mistrzów i dwóch innych muzeów. Latem muzeum otwarte jest codziennie od 8:00 do 20:00.

Od placu Muzealnego biegnie lekko pod górę, w kierunku Pałacu Wielkich Mistrzów, niezwykła uliczka - Ulica Rycerska (Ippoton). To 200 metrów średniowiecznego bruku i budynków, których fasady nie zmieniły się od kilkuset lat. Kiedyś były tu kwatery rycerzy 7 narodowości, nie wszystkie jednak przetrwały. Dom Rycerzy z Francji (Auberge de France), z fasadą szeroką aż na 25 m – do dziś własność Francji - jest jedyną kwaterą rycerzy dostępną do zwiedzania. (Wystawa współczesnej sztuki na piętrze.) Domy, pochodzące głównie z XIV i XV wieku, zostały starannie odrestaurowane - ulica wygląda, jakby została przeniesiona w czasie ze średniowiecza. Zwykle jest bardzo oblężona przez turystów, ale bywają krótkie chwile, kiedy prawie pustoszeje. Przy drugim krańcu Ulicy Rycerskiej bez problemu można odnaleźć wejście do Pałacu Wielkich Mistrzów (pod łukowatym zadaszeniem Loggi Św. Jana). Wstęp od wtorku do piątku: 8:30-19:30, od soboty do poniedziałku: 9:00-15:40.

Już samo ufortyfikowane wejście pokazuje, jak potężną budowlą jest Pałac Wielkich Mistrzów. Wielki dziedziniec niestety latem nie wygląda pięknie, ze względu na współczesną estradę i nagłośnienie - do wieczornych imprez. Budowla z XIV w. była mocno zniszczona po wybuchu prochu w sąsiednim kościele Św. Jana (w 1856 roku). Na początku XX w. odbudowali go Włosi - na letnią rezydencję Mussoliniego, ale duché z niej nie korzystał. (Włosi przy porcie Mandraki zbudowali też replikę tego zniszczonego kościoła, nazywając go Kościołem Zwiastowania.) W pałacu zwiedza się tylko niewielką część z kilkudziesięciu sal. W Sali Trofeów na II piętrze wystawiona jest najsłynniejsza rzeźba szkoły rodyjskiej – Grupa Laokoona (twórcy: Agesander i jego dwaj synowie). To niestety gipsowa kopia – oryginał znajduje się w Muzeach Watykańskich. W większości sal podziwiać można ciekawe elementy wystroju – kominki czy mozaiki. Tych ostatnich jest bardzo dużo – przewiezione tu zostały głównie z wyspy Kos, podobnie jak wystawione w arkadach dziedzińca posągi rzymskich cesarzy (wielu archeologów potępiało to rekwirowanie zabytków z Kos). W jednym z pomieszczeń przestawiony został proces przenoszenia mozaik, tak żeby minimalizować uszkodzenia. Na II piętro wchodzi się wielkimi schodami przy kasach, a nie tymi na dziedzińcu. My prawie pominęliśmy zwiedzanie piętra myśląc, że jest nieczynne, bo schody na dziedzińcu były w połowie przegrodzone, a tych przy kasach nie zauważyliśmy - mieliśmy już bilet z muzeum, więc kasy ominęliśmy. W pałacowym ogrodzie stoi kilka sarkofagów wielkich mistrzów (rządziło ich tu w sumie 19). Nawet jeśli ktoś nie jest zainteresowany ekspozycjami w Muzeum Archeologicznym i Pałacu Wielkich Mistrzów, to moim zdaniem warto wydać te 10€ na łączony bilet, żeby zobaczyć te potężne gotyckie budowle od środka.

Z Pałacu można przejść kawałeczek na południe, w okolice Meczetu Sulejmana Wspaniałego, leżącego na początku ulicy Sokratesa. Pochodzi on z XVI w., a trudno go pomylić z innymi, ze względu na minaret z dwiema galeryjkami i różowe ściany. Co ciekawe - z powodu błędów konstrukcyjnych i ryzyka zawalenia, na początku XIX w. został zburzony i ponownie postawiony. Do meczetu, jak można się spodziewać, nie da się wejść. Naprzeciwko znajduje się jednak Biblioteka Islamska, którą można zwiedzać (zbiory zabytkowych rękopisów i papirusów, w tym kronika oblężenia w 1522 r.), a w ogrodzie, pełnym arabskich pamiątek, można odpocząć w cieniu. Tuż obok stoi Wieża Zegarowa – warto wejść na górę (wstęp 5€), żeby z najwyższego budynku Starego Miasta zobaczyć, jak ono wygląda (my mamy inny pomysł na widok z góry, ale o tym za chwilę). Od meczetu na zachód w kierunku murów i Bramy Św. Jerzego prowadzi ulica Apoloniosa, którą można opuścić starówkę. Na południe ulica Hippodamosa (Ippodamou) wiedzie do dzielnicy tureckiej, która niewiele zmieniła się od średniowiecza. Jeśli ma się dużo czasu warto zagłębić się w ten gąszcz uliczek. Natomiast idąc ulicą Sokratesa - wiecznie zatłoczoną, pełną sklepików (wiele jubilerskich), straganów, niewielkich tawern i kafejek - w kierunku wschodnim, dojdziemy do placu Hipokratesa, z gotycką fontanną po środku. Plac ten, pełen kramów i tawern, oraz otaczające uliczki, to najbardziej zatłoczona część starego miasta. Jeśli wejdziemy na niego od ulicy Sokratesa (od zachodu), obok meczetu Sindrivan, to na wprost zobaczymy ciekawy budynek ze schodkami - Kastellania. Zbudowany został w 1597 r. jako siedziba sądu kryminalnego rycerzy joannitów. Obecnie mieści się tu Biblioteka Publiczna - najstarsza na Rodos oraz Muzeum Sztuki Ludowej. Przy odchodzącej od placu wąziutkiej ulicy Pitagorasa (na południe), znajdziemy meczet Ibrahima Paszy (z wysokim minaretem), natomiast przez potężną Bramę Morską (Thalassini) można wyjść na nabrzeże (Port Handlowy).

Z placu Hipokratesa, ulicą Arystotelesa (tą, przy której stoi Kastelania), dochodzi się do placu Żydowskich Męczenników z ciekawą studnią, ozdobioną posążkami koników morskich. Żydzi przybyli na Rodos w XV w. i byli najliczniejszą mniejszością narodową. W 1944 roku Niemcy nakazali zebranie się Żydom powyżej 10 roku życia na tym placu (i w kilku innych miejscach) – z kosztownościami, dokumentami i żywnością na 8 dni. Stąd ponad 1800 osób (z Rodos i Kos) wywieziono do portu Pireus, gdzie ograbiono ich z kosztowności i wywieziono pociągiem do Auschwitz. 1604 z nich zostało zamordowanych, co upamiętnia obelisk z czarnego kamienia z napisami w kilku językach, stojący pod drzewami nieopodal studni. Niedaleko od placu Żydowskich Męczenników, po odbiciu w prawo w wąziutką ulicę Dosiadou (na mapie oznaczona jako: Symmiou), znajduje się niedawno odrestaurowana synagoga Kahal Kadosh Shalom – Świętego Zgromadzenia Pokoju. Jest najstarszą działającą w Grecji (z 1577 r.) – w części dla kobiet utworzono muzeum żydowskie, poświęcone głównie zagładzie rodyjskich Żydów. Samą synagogę można zobaczyć jedynie kupując bilet do muzeum (4€, codziennie poza sobotami od 10:00 do 15:00). Kawałek dalej na wschód, niedaleko Bramy Matki Bożej, można zobaczyć ruiny Kościoła Matki Bożej z Miasta - największej świątyni katolickiej na Starym Mieście. To tak w skrócie najciekawsze miejsca Starego Miasta.

Z Pałacu Wielkich Mistrzów można przejść się jeszcze inną, bardzo ciekawą trasą. Od poniedziałku do piątku, w godzinach od 12:00 do 15:00 (tylko!), można przespacerować się górą po murach miejskich, z których jest widok na całe Stare Miasto. Wchodzi się z dziedzińca przed wejściem do Pałacu, ale wcześniej w kasie pałacu trzeba nabyć bilet za 3€. Liczące obecnie 4 km długości mury miejskie to niezwykła atrakcja dla turystów. Są naprawdę potężne - grube nawet na 12 m, a wysokość przekracza 21 m (6-piętrowy budynek!). Otacza je sucha fosa głęboka na kilkanaście metrów, szeroka nawet na 20 m. Dodatkowego uroku dodają im malownicze wieże obronne, bastiony i bramy do miasta. Większość z 11 bram powstała za panowania joannitów, kilka dobudowali Włosi. Spacer od przejścia na mury ponad bramą Św. Antoniego do bramy Św. Jana zajmuje niecałe pół godziny (ok. 2km). Pół godziny pięknych widoków. Bramą Św. Jana (zwaną również Bramą Koskinou) wchodziliśmy wcześniej do Starego Miasta, a z murów schodzi się tam po bardzo stromych schodkach. Warto się tej bramie przyjrzeć: najpierw z murów, a potem z dołu – jest naprawdę potężna – to właściwie fort, a nie tylko brama. I chyba jedyna, którą mieszkańcy mogą wjechać pojazdami poza mury (szlaban z kamerą).

Na Starym Mieście jest wiele miejsc, w których można coś zjeść, niestety ceny są wysokie. Ale nie ma za bardzo alternatywy – poza murami, w najbliższym sąsiedztwie, praktycznie nie ma żadnych tawern. My przy wschodnim krańcu ulicy Sokratesa znaleźliśmy fajny fastfood z kebabem, gdzie w cieniu i spokoju, można było niedrogo zjeść.

Port Mandraki

Brama Wolności (gr. Eleftherias) w północno-wschodnim narożniku Starego Miasta wychodzi na północ - wprost na długi falochron stanowiący wschodnie obramowanie Portu Mandraki. Od zachodu granicą portu jest nabrzeże, z placem Wolności, przy którym stoi budynek Nowej Agory - wielki zadaszony siedmiokąt pochodzący z początku XX w. – Włosi zbudowali go w stylu orientalnym. Między Nową Agorą a murami miejskimi znajduje się park Rimini, w którym turyści chętnie chowają się przed słońcem. Dalej na północ stoi budynek władz dawnej Prefektury Dodekanezu (w 2011 r. nowy podział administracyjny zniósł prefektury - obecnie Rodos należy do Regionu Wyspy Egejskie Południowe ze stolicą w Ermupolis na wyspie Symi), a tuż przed nim ciekawy kościół z odrębną dzwonnicą. To Kościół Zwiastowania, przebudowany w latach 1924-26 przez Włochów na wzór średniowiecznego kościoła Św. Jana, stojącego wcześniej przy Ulicy Rycerskiej, a który w 1856 roku został zniszczony podczas wybuchu zgromadzonej w nim amunicji (od pioruna, który uderzył w dobudowany przez Turków minaret). Świątynia postawiona przez Włochów była oczywiście katolicka, podobnie jak pierwowzór, jednak później Grecy przekształcili ją w prawosławną katedrę. Na wysokości kościoła znajduje się północny kraniec Portu Mandraki. Wejście do portu stanowi wąski przesmyk między ostrogami wychodzącymi z nabrzeża (na zachodzie) i końca falochronu (na wschodzie). Ostrogi ozdobione są kolumnami z figurami byka i łani na szczytach (prawdopodobnie są to daniele). Włosi zamiast łani postawili tam wilczycę kapitolińską - symbol antycznego Rzymu - ale po odzyskaniu niepodległości Grecy zastąpili ją łanią.

miniatura Według jednej z teorii (legendy?) to właśnie w tym miejscu, stopami na ostrogach, stał Kolos Rodyjski - jeden z siedmiu cudów świata. Olbrzymich rozmiarów posąg Heliosa, greckiego bóstwa słońca, wybudował Chares z Lindos w latach 294–282 p.n.e. Posąg miał 30–32 metry wysokości i stał na 10-metrowym piedestale. Konstrukcja rzeźby oparta była na żelaznym szkielecie wypełnionym, dla zapewnienia stabilności, gliną i kamieniami oraz obłożonym płytami odlanymi z brązu. Posąg został zniszczony w 227 lub 226 roku p.n.e., w wyniku trzęsienia ziemi, a być może również z powodu błędów konstrukcyjnych. I obecnie więcej jest o nim legend, niż zapisów historycznych. Jeśli pomiędzy nogami kolosa miały do Portu Mandraki wpływać statki, to przy ok. 30 metrowej wysokości (+10 metrów podstawy), byłoby to raczej technicznie niemożliwe. Od kilkunastu lat Grecy zbierają fundusze, żeby postawić kopię kolosa - znacznie wyższą (100 metrów?) i położoną nieco dalej od ostróg. Port Mandraki (nazwa pochodzi od słowa „mandra” - zagroda dla owiec) powstał tu, zanim wybudowano miasto Rodos. Stanowił bramę do całej wyspy dla towarów z innych krajów. W wyniku dynamicznego rozwoju portu, w 408 r. p.n.e. powstało tu miasto, ściągając mieszkańców innych, starszych miejscowości (m.in. Lindos). Mandraki ma więc za sobą ponad 2,5 tysiąca lat nieprzerwanej działalności. Obecnie przypływają tu jachty i nieduże statki wycieczkowe - w sezonie port jest bardzo zatłoczony. Większe jednostki cumują w położonym dalej na wschód Porcie Handlowym, a największe - jeszcze dalej - przy nowym nabrzeżu.

Warto przespacerować się wschodnim falochronem Portu Mandraki. Z kilkunastu postawionych tu przed 1496 rokiem wiatraków, które mieliły zboże przywożone do portu, pozostały tylko trzy. Dziś stanowią jeden ze znaków rozpoznawczych miasta Rodos. Na samym końcu falochronu stoi Wieża Św. Mikołaja z 1467 r., otoczona murem obronnym. Kiedyś mur ten dodatkowo obsadzony był działami. Dziś na szczycie wieży jest latarnia morska. Do wieży nie da się co prawda wejść, ale można dojść aż do ostrogi z kolumną, na której stoi łania.

Nowszy Port Handlowy leży na wschód od falochronu Mandraki. Od zachodu zamknięty jest keją, której podstawa znajduje się przy Bramie Św. Pawła. Na końcu kei stała kiedyś wysoka na 50 m Wieża Naillac, strzegąca wejścia do portu. Dziś zostały po niej tylko fundamenty (runęła podczas trzęsienia ziemi w 1863 r.) i mury łączące się z murami miasta. Na szczycie wieży była latarnia, która nie tylko wskazywała drogę statkom, ale oświetlała też ulice miasta! Wieżę opasywał łańcuch z prawie półmetrowymi ogniwami, którym co wieczór spinano ją z Wieżą Francuską (inaczej Wieżą Wiatraków, albo Wieżą Anioła) stojącą na prawym (wschodnim) falochronie – zamykając wejście do portu. Łańcuch zagrabili Turcy – umieszczony jest w muzeum w Konstantynopolu. Na wschodnim falochronie Portu Handlowego też kiedyś stały wiatraki – aż kilkanaście - stąd nazywano go Nabrzeżem Wiatraków. Do dziś pozostały tam tylko dwa (bez skrzydeł) i fundamenty kilku innych. Oryginalne średniowieczne nabrzeże zostało poszerzone i stało się zachodnią częścią współczesnego portu - cumują tu duże statki odpływające do Turcji czy Izraela, promy a nawet wielkie wycieczkowce.

Akropol Rodos

Półtora kilometra na zachód od Starego Miasta, przy ulicy Diagoridon, znajduje się Akropol, o którym wielu turystów nawet nie słyszało. Położony jest na niezbyt stromym wzgórzu Monte Smith - nazwa ta pochodzi od nazwiska admirała, który w tym miejscu obserwował flotę Napoleona podczas wojny francusko – tureckiej (lata 1918-21). Miejsce to odkryła włoska szkoła archeologiczna podczas okupacji w latach 1912 - 1945. Po odzyskaniu niepodległości, dalsze prace prowadzili już Grecy. To, co dziś możemy tu oglądać, nie daje pojęcia o rozmiarze starożytnego miasta. W III i II w. p.n.e. zamieszkiwało je blisko 80 tys. osób. Mieszkańcy starszych miast rodyjskich: Lindos i Kamiros przenosili się tu, zwabieni prężnym rozwojem nowego miasta portowego. Obecnie znajduje się tu kilka gruntowych parkingów – bezpłatnych - może to być dobra alternatywa dla płatnej strefy wokół starówki. Wstęp jest darmowy, zwiedzających zwykle mało, ale też do zwiedzania nie ma wiele - pozostałości stadionu i odrestaurowany odeon (teatr muzyczny) na 800 miejsc, mury oraz pozostałość świątyni Apollina Rodyjskiego na szczycie wzgórza. Z tej ostatniej nie pozostało wiele – tylko 3 zrekonstruowane kolumny, nadal oplecione rusztowaniami – pozwalają jednak wyobrazić sobie, jak mogła wyglądać cała budowla. Warto tam się wybrać choćby z jednego powodu - rzadko w Grecji można spotkać starożytny stadion z tak dobrze zrekonstruowaną, niemal kompletną widownią. Powstał prawdopodobnie pod koniec II w. p.n.e., w naturalnym zagłębieniu między wzniesieniami, na zboczach których wybudowano miejsca dla publiczności. Długi na 200 m i szeroki na 35 m – typowo jak na antyczne stadiony.



Na zwiedzanie stolicy przeznaczyliśmy cały dzień, licząc, że wystarczy nam 5-6 godzin. Spędziliśmy tam ponad 9!, a i tak nie zobaczyliśmy wszystkiego, co byśmy chcieli. Żałowaliśmy potem, że nie wzięliśmy auta na 4 dni - można by pojechać do Rodos dwukrotnie - to tylko godzina drogi od hotelu, a naprawdę byłoby warto. Ja z chęcią zobaczyłbym dokładnie wszystkie 11 bram miejskich. Byłby też czas, żeby w powrotnej drodze wpaść na chwilę nad jedną z najpiękniejszych zatok na Rodos - Ladiko inaczej: Anthony Quinn Beach (przez „chwilę” była własnością zakochanego w Rodos aktora, ale nowe władze Grecji zmieniły zdanie i odebrały mu ją, czego Quinn nigdy Grekom nie darował!). Ale i tak zwiedzanie stolicy możemy uznać za bardzo udane. To niesamowite miasto – nawet Chania, Rethymnon czy Herklion na Krecie razem wzięte nie są tak interesujące, malownicze i urokliwe. Ale może jeszcze kiedyś tu wrócimy...

wstecz dalej

 
LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK