Polityka „zero tolerancji” dla SARS-Cov-2

Chińska polityka walki z SARS-CoV-2 - „zero tolerancji”

Po ogłoszeniu przez Xi Jinpinga w październiku 2020 roku zwycięstwa nad pandemią w Państwie Środka, zastosowano politykę: „zero tolerancji” dla COVID-19. Polegało to na masowym testowaniu i obowiązkowej izolacji zakażonych (nawet bezobjawowych), absolutnej kwarantannie (min. 14 dni) dla wszystkich przyjezdnych z zagranicy, a także na wprowadzaniu lockdownów wszędzie tam, gdzie pojawiają się ogniska SARS-CoV-2. Wystarczyło kilkanaście lub kilkadziesiąt nowych zakażeń by wprowadzić masowe zamknięcia i powszechne testowania wszystkich mieszkańców w dzielnicy lub całych miastach. Inaczej niż na Zachodzie - minimalizowano kontakt mieszkańców z wirusami, prowadząc jednocześnie szczepienia preparatami chińskiej produkcji (poprzestano na jednej dawce). Przez długi czas (cały 2021 rok i na początku 2022) taka polityka sprawdzała się - liczba potwierdzanych codziennie przypadków była minimalna. Pierwsze dwa lata pandemii przyniosły w Chinach oficjalnie około 5 tysięcy oficjalnych zgonów, z czego ok. 4,5 tys. nastąpiło w pierwszych 3 miesiącach. Nieoficjalnie mówi się jednak o kilkudziesięciu tysiącach ofiar. To i tak bardzo mało - w Polsce w tym samym czasie było ok. 120 tys. zgonów, a mieszka u nas 40x mniej ludzi. Również chińska gospodarka wyszła z dwóch pierwszych lat pandemii prawie bez szwanku. Chiny nie przestawały więc w wychwalaniu wyższości swojego podejścia w walce z wirusem, porównując go z rzekomym chaosem demokracji zachodnich, nie będących w stanie obronić przed wirusem własnej ludności. Program „zero tolerancji” sygnowany był imieniem przewodniczącego Xi Jinpinga, więc dokładano wszelkich starań, żeby przyniósł sukces - Chinom i przewodniczącemu. Ubocznym efektem polityki stało się zamknięcie Chiny na świat zewnętrzny. Obostrzenia wizowe oraz skomplikowane zasady testowania przed, w trakcie i po podróży, praktycznie uniemożliwiają przyjazd do Państwa Środka obcokrajowcom - turystom, pracownikom i studentom. Tym zamieszkałym wcześniej w Chinach wysyłano sygnały, by wracali do domu. Równocześnie cała gospodarka, łącznie z usługami turystycznymi, przestawiana była stopniowo na zaspokajanie przede wszystkim rynku wewnętrznego.

Druga fala zakażeń w Chinach

Pod koniec 2021 roku z powodu wykrycia przypadków zakażeń zamknięto całe Xi'an - otwarto je dopiero na przełomie stycznia i lutego 2022. Poważne problemy pojawiły się jednak na przełomie marca i kwietnia 2022 roku. Najpierw wirus zaatakował industrialne serce kraju - Shenzhen. Po wykryciu w Szanghaju 13 tys. nowych bezobjawowych przypadków zakażeń, władze centralne zdecydowały się na totalne zamknięcie 26-milionowej metropolii (podobno władze loklane były temu przeciwne). Przy okazji stanął też główny port kraju a jeden z największych portów kontenerowych świata. Zamknięto wszystkich zdrowych w domach, a zakażonych kierowano do ośrodków izolacji lub szpitali. To było największą bolączką mieszkańców, bowiem w Szanghaju brak jest miejsc na izolatoria - część tworzono np. w halach targowych, ale niektóre budowano od zera i tam są najtrudniejsze warunki. Nie ma jednak zgody władz centralnych na izolację w domach. Od samego początku zablokowano handel stacjonarny, a po kilku dniach również zamówienia z dowozem. Spowodowało to problemy z dostępem mieszkańców do żywności i leków - organizowane przez władze dostawy były opóźnione i nie docierały do wszystkich. Dodatkowo aż 38 tys. ludzi z innych regionów kraju przemieszczono do Szanghaju, by uniknąć rozprzestrzenianie się epidemii na inne regiony. Była to największa operacja medyczna od czasu wybuchu pandemii w Wuhan pod koniec 2019 r. 13 kwietnia w mieście było już 200 tys. potwierdzonych przypadków, a codziennie przybywało ok. 25 tys. nowych. Mieszkańcy próbują protestować, a obcokrajowcy masowo uciekają za granicę. Nawrót pandemii spowodował bardzo zakaźny wariant omikron, który mimo łagodniejszego przebiegu choroby, zaczął powodować zgony - pierwsze po wielomiesięcznej przerwie. Kilka dni później wirus ponownie zaatakował 13-milionowe Xi’an, 10-milionowe Zhengzhou i kilka mniejszych miast. Pod koniec kwietnia wirus dotarł do Pekinu. Pomimo wykrycia tam zaledwie 150 przypadków - zamknięto szkoły, kina, siłownie, galerie handlowe, ograniczono przemieszczanie się mieszkańców (zamknięto część metra i linii autobusowych) i rozpoczęto masowe testowania. Stolicy zagroził całkowity lockdown, odwlekany ze względów wizerunkowych. 29 kwietnia już 46 miast było całkowicie lub częściowo zamkniętych, co oznacza, że lockdown w Chinach dotknął około 343 milionów ludzi - prawie 1/4 całej populacji.

Na sygnowanym imieniem przewodniczącego Xi Jinpinga planie walki z koronawirusem pojawiła się wyraźna rysa, a Chiny znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony utrzymywanie restrykcyjnej polityki wobec COVID-19, o wątpliwej skuteczności, coraz bardziej odbija się na gospodarce. Otwarcie zaś spowodowałoby ogromną falę zachorowań, z którą nie poradziła by sobie chińska służba zdrowia. Chińczycy nie mają prawie żadnej odporności na koronawirusa - nie mieli szansy nabyć jej ani poprzez przechorowanie, ani przez szczepienia, bo lokalne preparaty nie wykazały się zbyt dużą skutecznością. Dodatkowo osoby zaszczepione nie miały w większości wypadków żadnego kontaktu z wirusem, więc to szczepienie nie utrwaliło się. A promowana nadal przez władze w Pekinie dominująca medycyna chińska, okazuje się wobec koronawirusa mało skuteczna. Widać to choćby bo znacznie większej liczbie zgonów w szpitalach wykorzystujących tylko medycynę tradycyjną, niż w tych korzystających również (lub wyłącznie) z zachodniej. Ewentualna decyzja o rezygnacji z polityki „zero tolerancji” jest trudna z jeszcze jednego powodu: oznaczałaby przyznanie się Xi Jinpinga błędu. Na kilka miesięcy przed wyborem na trzecią kadencję na stanowisku przewodniczącego ChRL nie może on sobie na to pozwolić. Chyba, że szybko znajdzie wiarygodnego „kozła ofiarnego”. Do chińskich mediów powoli przebijają się głosy specjalistów takich jak Zhong Nanshan (główny doradca epidemiologiczny Chin z początków pandemii), który w anglojęzycznym magazynie naukowym opublikował artykuł z tezą że Chiny powinny się otworzyć i porzucić politykę zero-covid.

wstecz wstecz