Podróż na Athos - samolotem do Salonik, a dalej autokarem lokalnego touroperatora.

 
 
 

Podróż na Athos

Chalkidiki - mapa fizyczna. Źródło: Wikimedia
Kliknij aby zobaczyć powiększenie...
Mapa komunikacyjnaŹródło: Wikimedia
Kliknij aby zobaczyć powiększenie...

Niedawno na kilku polskich lotniskach uruchomiono nowe skanery bagażu podręcznego, co wreszcie znosi trwające od kilkunastu lat ograniczenia w przewozie płynów. Na poznańskiej Ławicy nie do końca się to jednak udało. Choć na stronie lotniska widnieje informacja: „Podróżni mogą zabierać na pokład płyny, żele i aerozole w bagażu podręcznym bez konieczności wyjmowania ich podczas kontroli bezpieczeństwa”, to praktyka we wrześniu 2026 była zupełnie inna. Wszystkie osoby przewożące płyny były kierowane do dodatkowej kontroli toreb/plecaków. Pracownik lotniska wyjmował z nich pojemniki z płynami i w przypadku fabrycznie zamkniętych butelek „prześwietlał” je skanerem, a w przypadku napoczętych butelek i termosów - otwierał je i pobierał próbkę płynu. To oczywiście lepsze niż bardzo uciążliwy zakaz przewozu, ale mimo wszystko - „słabe”, bo spowalnia kontrolę bezpieczeństwa🙁 Podobno na innych lotniskach też bagaż podręczny z płynami często podlega takiej dodatkowej kontroli. Ale może to przejściowe...

Biała Wieża widoczna tuż przed lądowaniem
Kliknij aby zobaczyć powiększenie...

Podróż do Salonik nie zajęła nam wiele czasu (sam lot poniżej 2h), jednak potem było już gorzej. Ze względu na długie oczekiwanie na bagaże, a potem na spóźniony autokar, terminal opuszczaliśmy po prawie 1,5 godzinie od wylądowania🙁 Lotnisko leży przy zachodnim krańcu Półwyspu Chalkidiki, natomiast nasz hotel znajdował się tuż przy Ouranopoli - na przeciwnym, wschodnim wybrzeżu. Do pokonania mieliśmy ponad 130 km, w tym dużą część przez góry, które rozciągają się w poprzek całego Chalkidiki (przekraczaliśmy je na wysokości ponad 400 m n.p.m., najwyższy szczyt półwyspu ma 1165 m). W optymalnych warunkach zajęłoby to ok. 2h, jednak po drodze musieliśmy zboczyć jeszcze do kilku miejscowości, żeby pozostawić gości i pracowników biura podróży. Do hotelu dotarliśmy więc tuż przed 18:00 - po 2,5h jazdy z lotniska i prawie 12h od wyjazdu z domu. Czyli w sumie typowo, choć ze względu na stosunkowo szybką podróż do Poznania i krótki lot - liczyliśmy, że tym razem będzie to krócej. Niestety duża odległość z lotniska jest pewnym minusem tego hotelu, zwłaszcza jeśli ktoś ma w perspektywie również wycieczki do Salonik czy jeszcze dalej - do Meteorów. Ale poza tym długim transferem, hotel miał już same zalety. Po sprawnym zakwaterowaniu i szybkiej kolacji zdążyliśmy jeszcze na chwilę wskoczyć do cieplutkiego morza - gdy wychodziliśmy, słońce skrywało się już za górami, przez które kilka godzin wcześniej przejeżdżaliśmy. I tak rozpoczynaliśmy nasz piętnasty pobyt w Grecji😀

≡

Tak na marginesie: transfer powrotny na lotnisko zajął nam zaledwie 2h (nie zbaczaliśmy do innych hoteli, poza leżącym tuż obok naszego), a dodatkowo przebiegał nocą, więc część drogi przespaliśmy w autokarze. Ponieważ jednak kierowca miał na wszelki wypadek godzinny margines, więc przy stanowisku odprawy pojawiliśmy się prawie godzinę przed czasem. Na szczęście w Grecji często tak bywa, że odprawa zaczyna się wcześniej, jeśli tylko pojawią się podróżni, więc poszło to wyjątkowo sprawnie. Po 7 godzinach od opuszczenia hotelu lądowaliśmy już na Ławicy, skąd do domu pozostały niecałe 2 godziny - powrót przebiegł znacznie szybciej niż podróż do Grecji.

wstecz wstecz

 
 
LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK