Basen i plaża w Akrathos Beach
Basen
Kliknij aby zobaczyć powiększenie i dodatkowy opis...
Długi na około 40 metrów i głęboki (1,8 m) basen znajduje się tuż poniżej dolnej kondygnacji budynku recepcyjnego. Jest malowniczo położony, z widokiem na morze i pobliskie wysepki. Jego dłuższa krawędź zlewa się z taflą leżącego poniżej Morza Egejskiego. Pływając można spoglądać na to morze - ciekawie to wygląda. Woda miała około 26°C - troszkę mniej niż w morzu - była więc idealna do dłuższego pływania. Tuż przy basenie znajduje się dobrze wyposażony bar, z którego dobiega niezbyt głośna, zwykle spokojna muzyka. Wokół basenu ustawionych jest około 60 parasoli - każdy z dwoma leżakami. To na tyle dużo, że każdy mógł z nich skorzystać - przez cały dzień zwykle kilka z nich było wolnych. Basen jest na całej długości głęboki, a przylega do niego osobny, dość duży brodzik, który nie był zbytnio oblegany - dzieci w tym hotelu nie było wiele. Kąpiących się teoretycznie dogląda i chroni ratownik, ale bywało z tym różnie. Pierwszego dnia był to już nieco starszy pan, który bardzo sumiennie podchodził do swojej pracy i praktycznie nie spuszczał z oka osób w wodzie. Jednak w kolejnych dniach był to inny, znacznie młodszy ratownik, który większość czasu spędzał na barowym stołku z nosem w smartfonie. Nad basenem spędziliśmy cały pierwszy dzień i popołudnie drugiego (po powrocie z rejsu), tak nam się tam spodobało, że uznaliśmy, że będziemy tu często przychodzić.... Plaża hotelowa
Kliknij aby zobaczyć powiększenie i dodatkowy opis...
... ale po pierwszym pobycie na plaży, to ona skradła nasze serca i pozostaliśmy jej wierni do końca naszego pobytu. Jeśli uwzględnić wszystko: dogodność do plażowania, możliwości pływania i kąpieli, dostępność leżaków, a także typowy stan morza, to jedna z najlepszych plaż przyhotelowych, jakie mieliśmy w Grecji. Aż do samej wody była zupełnie piaszczysta, jednak wchodząc do morza trzeba pokonać szeroki na około 2-4 metrów pas kamyków o średnicy kilku centymetrów. I to właściwie jest jedyny minus tej plaży - osobom wrażliwym przydadzą się więc buty do wody, ale my, podobnie jak większość kąpiących się, radziliśmy sobie bez nich (mieliśmy ze sobą - na wszelki wypadek, ale pozostawały w pokoju). Za tym pasem kamyków dno jest całkowicie piaszczyste, po kilkunastu metrach robi się na tyle głęboko, że pozostaje już tylko pływanie. Duża część dna pokryta jest trawą morską, która gdy zawiśnie się pionowo, momentami łaskocze stopy - więc jak sądzę, głębokość dna nie przekracza tu 3-4 metrów. I tak jest aż do około 100 metrów od brzegu, gdzie za pasem bojek (równoległym do brzegu) dno szybko się obniża. Dwa dodatkowe pasy bojek otaczały kąpielisko po bokach tworząc prostokąt o przybliżonych wymiarach 100 na 200 metrów. Linie bojek pełniły dwie funkcje - z jednej strony ograniczały pływaków (jeśli któryś wypłynął za daleko, to od razu gwizdał ratownik). A z drugiej strony stanowiły barierę dla motorówek, których przystań i wypożyczalnia mieściła się tuż za lewymi bojkami.
Kliknij aby zobaczyć powiększenie i dodatkowy opis...
Woda w morzu miała około 26,5°C, a pod koniec dnia nawet 27°C - to jak na wrzesień na greckim wybrzeżu, dość wysoka temperatura (cieplejsza jest zwykle tylko u wybrzeży Rodos i Zakyntos). Nawet po ponad półgodzinnym pływaniu nie odczuwało się chłodu. Plaża przy hotelu Akrathos ma jeszcze jedną zaletę - wiejący latem nad Morzem Egejskim wiatr meltemi, dmucha na wybrzeżu Chalkidiki zwykle z północy lub północnego-wschodu, a więc tu: prawie zawsze od lądu. I tak było podczas całego naszego pobytu. Mimo, że ten wiatr jest był silny, to wzgórze za hotelem dość mocno go tłumiło i przy brzegu tafla morza była przez większość dnia gładka jak na jeziorze. I tak zwykle jest tu przez całe wakacje! To właśnie ta wspaniała plaża, z doskonałymi opiniami w internecie, zwróciła moją uwagę, gdy szukałem hotelu na 2025 rok. I nie zawiodłem się. Zwłaszcza gdy dodatkowo okazało się, że nie ma tu jeżowców, a meduzy pojawiają się bardzo rzadko, tylko gdy woda jest bardzo ciepła, a wiatr wieje od morza.
Kliknij aby zobaczyć powiększenie i dodatkowy opis...
Z hotelu na plażę, według opisu na stronie biura podróży, jest 50 metrów! Jeśli liczyć od granicy terenu hotelowego, to może tak być. Jednak od zabudowań jest to ok. 150-250 metrów (od naszego pokoju było niecałe 200 m) i trzeba pokonać dość ruchliwą drogę. Można to zrobić na dwa sposoby: najbezpieczniej jest kładką ponad drogą i potem schodkami do samej plaży. Ale nam było wygodniej schodzić główną, szeroką i stromą drogą dojazdową do hotelu i przejść przez jezdnię na „dziko” - widoczność nadjeżdżających aut jest bardzo dobra. W obu przypadkach prawie nikt się nie przejmował narzucaniem czegoś na strój kąpielowy. Niestety z powrotem drogą było równie stromo pod górę! Jeśli dla kogoś było to problemem, bezpłatnie tę 200 metrową odległość pokonywał busik hotelowy - jeśli akurat nie czekał, to wystarczyło poprosić w barze o przywołanie. A jeśli chodzi o bar przy plaży, to tak jak pisałem przy opisie wyżywienia - spełniał podstawowe funkcje, ale my woleliśmy chodzić po napoje kawałek dalej, do baru przy basenie, który miał lepszą ofertę w ramach All Inclusive (ale frappé barmanka przy plaży robiła bardzo dobrą!). Chyba po raz pierwszy w Grecji spotkaliśmy się z sytuacją, że nie było najmniejeszych problemów z wolnymi leżakami na plaży (podobnie jak przy basenie). Przez cały dzień wiele parasoli pozostawało wolnych, zwłaszcza te położone dalej od wejścia i baru, gdzie było ciszej i przyjemniej (szacunkowo około 10-20%). Prawie nikt nie zaprzątał sobie głowy rezerwowaniem leżaków wcześnie rano - nie było w ogóle takiej potrzeby. To było niesamowite! I nie była to żadna magia - po prostu leżaków na plaży i nad basenem było bardzo dużo. Sumarycznie było to około 240 parasoli na 260 pokoi hotelowych, czyli hotel zapewniał ponad 90% gości dostęp do parasoli z dwoma leżakami. A jeśli uwzględni się tych, którzy każdego dnia wyjeżdżają poza hotel, to pokrycie w leżakach przekracza 100% i stąd brały się te wolne. Część z tych parasoli na plaży miała dodatkowy, składany leżak do siedzenia, co rozwiązywało problem więcej niż 2 osób na pokój. (Z naszej wieloletniej praktyki wynika, że aby w hotelu nie było „wojny o leżaki”, musi być ich co najmniej dla 60% gości. Gdy jest to 70-80% - to jest bardzo dobrze)
Kliknij aby zobaczyć powiększenie i dodatkowy opis...
Tuż za lewą linią bojek znajduje się powiązana z hotelem wypożyczalnia motorówek - w większości takich niewielkich: 4-5 osobowych. Do ich wynajęcia nie potrzeba patentu, a wystarcza polskie prawo jazdy. Koszt to od około 100€ za kilka godzin, do 250€ za cały dzień, plus cena paliwa - dodatkowe kilkadziesiąt euro. Trochę kusiło mnie, aby wynająć taką łódź i popłynąć na pobliską wyspę Ammouliani (około 4 km), ale ostatecznie zrezygnowałem. Łodzie mają GPS i po wypłynięciu za wyspy silnik się blokuje. Ręczniki plażowe Trochę dziwnie było z ręcznikami plażowymi. Jak zwykle w greckich hotelach, zabrania się wynoszenia na basen lub plażę ręczników kąpielowych (białych). Zamiast tego można za darmo lub czasem odpłatnie wypożyczać ręczniki plażowe (kolorowe). Tu było podobnie - wpłacając 10€ zwrotnej kaucji za każdy ręcznik otrzymywało się kupon do ich pobrania w barze basenowym lub plażowym. Zwracając rozliczony kupon otrzymywało się z powrotem swoje (dosłownie!) banknoty. Według wydrukowanej informacji, którą otrzymaliśmy przy zakwaterowaniu, każda wymiana użytych ręczników na świeże kosztowała 3€ - i to było nietypowe. W praktyce jednak, po jednokrotnej wymianie dwóch ręczników nie pobrano od nas tej opłaty (6€) - albo już to nie obowiązywało, albo dla kilku euro im się nie chciało.
|




