Opis pobytu autora Mojej Grecji w Chinach, w 2019 roku

 
 
 

Skok w bok... do Chin

Co mają Chiny do Grecji? W naszych podróżach do Grecji robimy czasem wyjątki - tak było też z wyjazdem do Chin w 2019 r. Dlaczego jednak zdecydowałem się umieścić opis akurat tej wycieczki na stronie dotyczącej właściwie tylko Grecji? Powodem tego jest... koronawirus. Byliśmy w Chinach prawie w ostatnim możliwym momencie - kilka miesięcy przed wybuchem pandemii SARS-CoV-2. Później zwiedzanie Chin - czy to prywatnie, czy z biurem podróży - było znacznie trudniejsze, a przez 2 lata - od stycznia '21 do grudnia '22 - prawie niemożliwe. Chiny, inaczej niż reszta Świata, szybko poradziły sobie z opanowaniem pandemii w jej początkowej fazie. Potem robiły wszystko co możliwe, żeby nie dopuścić do ponownego rozwoju zakażeń, wprowadzając politykę określaną jako „zero covid” (zero tolerancji dla covid). Przez dwa lata każda osoba przybywająca do Chin kierowana była na swój koszt na obowiązkową 14-dniową kwarantannę, niezależnie od wyniku obowiązkowego testu (RT-PCS + IgM) wykonanego do 2 dni przed wyjazdem. Osoby, u których po przylocie została stwierdzona obecność wirusa, nawet w przypadku braku objawów, były hospitalizowane, a później znów odbywały co najmniej 28-dniową kwarantannę. Inne kraje w okolicach szczytu kolejnej fali również wymagały testów i czasem nakazywały kwarantannę, ale później ją odwoływały. W Chinach trwało to nieprzerwanie przez dwa lata i było bardzo surowo przestrzegane.

Polityka „zero covid” była poważnym utrudnieniem nie tylko dla turystów, ale przede wszystkim dla setek milionów obywateli Państwa Środka. Polegało to na masowym testowaniu i obowiązkowej kwarantannie zakażonych (nawet bezobjawowych) i ścisłej izolacji osób które miały z nimi kontakt (również pośredni), a także na wprowadzaniu lockdownów wszędzie tam, gdzie pojawiały się ogniska SARS-CoV-2. Wystarczyło kilkanaście lub kilkadziesiąt nowych zakażeń by wprowadzić masowe zamknięcia i powszechne testowania wszystkich mieszkańców w dzielnicy lub całych miastach. Taka polityka sprawdzała się przez prawie cały 2021 rok, ale po pojawieniu się bardzo zaraźliwego wariantu wirusa (Omicron) i masowych lockdown-ach, paraliżujących całą gospodarkę, okazało się, że dalsze jej utrzymywanie nie ma sensu. Po fali protestów, które miały miejsce w listopadzie 2022 roku w wielku chińskich miastach, skierowanych przeciwko polityce „zero covid”, na początku grudnia 2022 roku władze Chin zmieniły strategię, odchodząc od masowych testów i lockdown-ów, a od 8 stycznia 2023 r. zniosły obowiązek kwarantanny dla osób przybywających z zagranicy. Od tego momentu wystarczało jedynie okazanie negatywnego wyniku testu PCR, wykonanego tuż przed podróżą.

Ale to jeszcze nie był dobry moment na odwiedzenie Chin! Większość mieszkańców tego kraju nie miała kontaktu z wcześniejszymi odmianami koronawirusa, a chińskie szczepionki okazały się mało skuteczne. W masowej fali zakażeń koronawirusem w Chinach w ciągu pierwszych trzech tygodni grudnia zaraziło się 248 mln ludzi, czyli 18% populacji. Według Agencji Reutera Chiny doświadczały wtedy ponad 1 mln infekcji i 5 000 zgonów dziennie. Chińska służba zdrowia nie była przygotowana na taką skalę zakażeń i zachorowań. Rekomendowałem wówczas, żeby wstrzymać się jeszcze przynajmniej kilka miesięcy z decyzją podróży do Państwa Środka. W ciągu sześciu tygodni na przełomie 2022/2023 w Chinach zaraziło się 80% z 1,4 miliardowej populacji tego kraju - ponad miliard ludzi. To zapewniło społeczeństwu odporność stadną i zakończyło pandemię w Chinach. Jednak dopiero w połowie 2023 roku turyści zaczęli masowo powracać do Państwa Środka.

Od początku 2024 roku nie ma już żadnych ograniczeń wjazdowych związanych z SARS-CoV-2. Pozostała jednak konieczność dwukrotnej osobistej wizyty w ambasadzie ChRL w celu zdobycia wizy (my ją uzyskaliśmy przez biuro podróży). Jednak to też może zostać z czasem ponownie złagodzone.

Zmiana polityki państwa w ostatnich kilkunastu latach spowodowała, że Chiny nie są już tak otwarte na Świat, jak na przełomie wieków. Owszem - chcą sprzedawać Światu swoje towary, ale nie za wszelką cenę. Ich gospodarka bez problemu poradzi sobie z większą izolacją, dzięki ogromnemu rynkowi wewnętrznemu. A na turystach zagranicznych Chińczykom wcale nie zależy - mają wystarczająco dużo swoich. Nawet przed pandemią zagraniczni turyści stanowili mały ułamek turystyki wewnętrznej. Owszem - przydatny dla rozpowszechniania na Świecie dobrego wizerunku ChRL, ale nie niezbędny.

Jest jeszcze jeden powód pojawienia się tu informacji o Chinach. Nie tylko SARS-CoV-2 pochodzący najprawdopodobniej z Chin, ale też głośne w ostatnich czasach afery związane z (podobno) szpiegowskim wykorzystaniem sprzętu telekomunikacyjnego produkcji chińskiej skupiają uwagę opinii publicznej na tym kraju. I widzę, że sprzyja to powielaniu wielu nieprawdziwych już stereotypów, wręcz mitów na temat Państwa Środka. Jak choćby: „małe chińskie rączki, produkujące tanio, tandetne wyroby”, czy „tonące w smogu miasta, pełne rowerzystów”. Już nie jest wcale tak tanio, a tandeta to obecnie margines całej produkcji. Podobnie jest ze smogiem: od kilku lat ciężko go spotkać, rowerów też znacznie mniej... Chiny to państwo, które uległo ogromnym przeobrażeniom gospodarczym i ekonomicznym w ciągu ostatnich 2-3 dekad. A procesy urbanizacji i industrializacji, które zaszły w Chinach za życia jednego pokolenia, porównuje się do analogicznych procesów zachodzących w Europie w ciągu dwustu lat ery przemysłowej. Część informacji które zawarłem w opisie naszej wycieczki, też może już nie być aktualna - Chiny znadal zmieniają się bardzo szybko.

Tyle tytułem wstępu do opisu wycieczki W krainie złotego smoka oraz dodatkowych informacji, które zdobyłem tam i po powrocie. Zapraszam.

 
 
LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK LICZNIK